W miniony weekend odbył się mecz pomiędzy Resovią, a Treflem Gdańsk. Jeśli ominął Cię ten mecz, to polecam nadrobić zaległości. Jest już dostępny na ipli. Postanowiłem przyjrzeć się temu spotkaniu i tak powstała analiza meczu. Przy okazji tego, że mecz był grany w niedzielę, a dzisiaj jest już wtorek, chciałbym zwrócić uwagę na jedno wyzwanie. Teoretycznie, taki wpis mógł pojawić się najdalej w poniedziałek.

W procesie analizy, jedno z większych wyzwań to czas. Statystyk Rzeszowa po meczu musiał sprawdzić swoje zapisy i zsynchronizować je z plikiem wideo. Dopiero potem mógł podzielić się tym meczem z innymi statystykami naszej ligi. Dopiero gdy otrzymujemy mecz od rywali, możemy zająć się weryfikacją i zmianą kodów na nasz styl. Następnie podejmujemy się analizy takiego spotkania. I tak tracimy sporo czasu, który jest nieoceniony jeśli gramy w systemie dwóch meczów w tygodniu. Przechodząc już do meczu zajmijmy się hitem minionego wekendu.

Raport meczowy

Podstawowa analiza meczu to raport meczowy. Zawsze staram się go przytaczać i nie inaczej jest w tym przypadku. Mimo, że sam raport coraz mniej jest dla mnie interesujący, to spójrzmy na niego:

 

Prawie wszystkie liczby obu drużyn są do siebie zbliżone, ale jednak na korzyść gospodarzy. Zagrywka, to ich 23 błędy i 6 asów serwisowych, podczas gdy Gdańsk miał 25 błędów i 7 asów. Zatem na jednego asa przypadało kolejno 3,8 i 3,6 błędu. Przyjęcie (o dziwo) jest znacznie lepsze u Rzeszowian. Zanotowali 62 procent pozytywnego, a 11 punktów procentowych mniej mieli gracze Trefla. W skuteczności ataku minimalnie lepsi okazali się Ci drudzy. Mogą się pochwalić skutecznością ataku na poziomie 47%, a prym wiedli Bartłomiej Lipiński i Mariusz Wlazły. Gospodarze tylko o dwa punkty procentowe słabiej.

Było to długie, wyczerpujące spotkanie i zgoła inne od meczu Warszawy, który mogliśmy zobaczyć tego samego dnia. W tym pięciosetowym boju Rzeszów zdobył 13 punktów blokiem, a Gdańsk 9. Jeśli zostało to dobrze zapisane, to sam Čebulj ma ich na swoim koncie 5. Na marginesie wspomnę tylko, że również 13 bloków zdobyli Warszawianie w swoim 3-setowym pojedynku z Katowicami. Po własnym przyjęciu gospodarze potrzebowali 1,75 przyjęcia, aby zdobyć punkt, a w fazie zagrywki 4,35. Gdańszczanie analogicznie 1,67 oraz 4,83.

 

Wygrane akcje przy własnym serwisie

Przejdźmy już do konkretnej analizy. Poniższy wykres pokazuje procent wygranych akcji przy własnej zagrywce. Oczywiście nie jest to w pełni zależne od samego serwisu. Wliczamy tu także kontrataki, bloki punktowe oraz błędy przeciwnika. W tym meczu własna zagrywka dawała 28% szans na punkt Resovii i 29% Trefla. Większe różnice były natomiast przy zagrywce float i jest to kolejno 33 i 18 procent. Warto zwrócić uwagę na to, że pierwsi zagrali 24 floaty, a drudzy 33. Zagrywka z wyskoku to przewaga Gdańska. Osiągneli 35% szans na wygranie akcji, a gospodarze 27%. W tym przypadku, to właśnie gospodarze zagrywali więcej z wyskoku (89 do 72 serwisów).

 

 

Procent wygranych akcji według efektu zagrywki

Tę analizę również pokazywałem przy okazji ostatnio przedstawionej analizy meczu. Odpowiada ona na pytanie, ile procent akcji zostało wygranych po konkretnym efekcie naszego serwisu. I tak:

  • po zagrywce slash, czyli wtedy, gdy piłka wraca na stronę zagrywającego, Resovia wygrywała 60% akcji, a Gdańsk 67%;
  • po wykonaniu zagrywki +, czyli odrzucającej przeciwnika od siatki, było już odwrotnie: 42% do 38%;
  • zagrywka !, gdy przeciwnik przyjmuje w okolice trzeciego metra, to znowu przewaga Trefla. Wygrali 67% akcji, a Resovia 42%.
  • zagrywka negatywna, którą rywal dobrze przyjął, to już bardzo niska szansa na wygranie akcji. Wskaźniki wyniosły kolejno 20% i 23%.

 

 

Efektywność przyjęcia

Elementem, który tworzy grę w fazie side-out jest przyjęcie. Spójrzmy zatem na poniższe słupki. Odzwierciedlają efektywność przyjęcia obu drużyn, która stanowi różnicę pomiędzy procentem pozytywnych zagrań i negatywnych. Suma wszystkich przyjęć okazała się lepsza w drużynie rzeszowskiej (51%). Gdańszczanie osiągnęli w tym elemencie tylko 39%. Przyjęcie zagrywki typu float, to 77% efektywności gospodarzy, a rywale o 10 punktów procentowych mniej. Procenty spadają w przypadku przyjęcia zagrywki z wyskoku, co jest zupełnie naturalne. Znowu mamy przewagę gospodarzy: 37 do 30 procent.

Efektywność ataku według typów

Najważniejszym elementem gry jest oczywiście atak. Spójrzmy zatem jak ten mecz wyglądał w tym elemencie. Poniższy wykres podzielił efektywność ataku na jego rodzaje. Piłki szybkie na skrzydłach to domena Gdańszczan. Jest to zasługa Bartłomieja Lipińskiego i Mariusza Wlazłego. Średnia całego zespołu to 56%, a zawodnicy z Rzeszowa mają 47%. W przypadku ataków środkowych widzimy zmianę. O 24 punkty procentowe lepsi okazali się gospodarze. Jednryk, Tammemaa oraz Krulicki wykręcili efektywność na poziomie 56%, a Mordyl, Crer i Urbanowicz tylko 32%.

Ciekawą sytuację widzimy w przypadku ataku piłek wysokich, które są najbardziej wymagające. Obie ekipu zanotowały efektywność poniżej zera, czyli więcej straciły swoimi błedami i zablokowanymi atakami, niż zyskały generowanymi punktami. Słabsi w tym elemenecie byli gospodarze, zatrzymując się na -9%, a goście -6%. Pierwszy mieli 23 ataki tego typu, drudzy 31. Ostatni analizowany typ ataku to pipe, czyli ten z szóstej strefy. Zwycięzcy tego meczu zaatakowali dziewięc pipe’ów osiągając efektywność na poziomie 56 procent, a przegrani siedem razy z efektywnością aż 86 procent. Zdobyli zatem 6/7 punktów.

 

Efektywność ataku względem jakości przyjęcia

Spójrzmy jeszcze raz na atak, ale znowu z innej perspektywy. Jak atakowały po konkretnej jakości przyjęcia? Zarówno po dobrym, jak i bardzo dobrym przyjęciu lepsi byli Gdańszczanie, którzy łącznie efektywność mieli na poziomie 59 procent. Siedem punktów procentowych mniej zanotowali gospodarze. Olbrzymia różnica na korzyść przegranych nastąpiła jednak w efektywności ataku po przyjęciu na trzeci metr od siatki. Mieli 25%, a zwycięzcy -22% (tak, minus dwadzieścia dwa). Graficzne przedstawienie bardzo zaburza nam percepcję, ale mamy tu do czynienia kolejno z 12 i 9 atakami. Po przyjęciu dobrym i bardzo dobrym, takich ataków było w Rzeszowie 56, a w Gdańsku 46. Mamy tu zatem dobry przykład “skali zagrożenia”.

Po przyjęciu negatywnym, Rzeszów zaatakował 16 razy osiągając efektywność -19%, a goście mieli 21 ataków z efektywnością -10%. Sytuacja bardzo istotnie zmienia się w kontrataku. Dominowali zwycięzcy! Ich efektywność stanowi 27%, do 19% przegranych.

 

Blok

Blok to często pomijany element, ale w mojej ocenie, w tym meczu zadecydował o wygranej. Poniżej znajduje się wykres ze średnią ilością bloków punktowych (B#) oraz wybloków (B+) na set. W obu dominowali zwycięzcy! Mieli średnio 2,6 punktów, a Trefl 1,8. Również w wyblokach, po których wyprowadzono kontratak prowadzili Resoviacy stosunkiem 4:2,8.

Analiza meczu – podsumowanie

Mecz był niesamowicie ciekawy i świetnie się go oglądało w telewizji. Takich meczów potrzeba nam więcej w Pluslidze. Co miało największy wpływ na wygraną Asseco Resovii Rzeszów? W mojej ocenie było to lepsze przyjęcie. W fazie zagrywki przesądził jednak lepszy blok (zarówno punktowy, jak i wyblok) i w dalszej kolejności skuteczność ataku w kontrataku. Wygląda na to, że o ile Trefl Gdańsk wciąż trzyma swój wysoki poziom, o tyle Asseco Resovia właśnie na niego weszła. Jeśli kontuzje i w konsekwencji limity obcokrajowców jej nie przeszkodzą, to kolejne mecze tej drużyny mogą zapowiadać się bardzo ciekawie. Z tego co między słowami można wyczytać, problemy zdrowotne mogą mocno wpłynąć na ich dalsze losy. Nie wiemy jednak, czy to w perspektywie najbliższych dni czy tygodni.

Wszystko, co musisz wiedzieć o siatkówce

Jeśli ten artykuł Cię interesuje, to musisz zapoznać się z moim e-bookiem “Wszystko, co musisz wiedzieć o siatkówce”. Jeśli jeszcze nie miałeś okazji go przeczytać, to gorąco zapraszam. Dzięki niemu dowiesz się wielu niezbędnych informacji do prawdziwego poznania siatkówki.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Name *