Mateusz Parfieńczyk

Od szkolenia do reprezentacji. Inspirująca droga naszego absolwenta w świecie siatkówki – rozmowa z Mateuszem Parfieńczykiem – statystykiem reprezentacji Norwegii.

Dawno temu postanowiłem przekazywać moją wiedzę dla osób chcących zacząć profesjonalną karierę w siatkówce. W 2016 pierwsza osoba przeszła szkolenie, a od tego czasu pracowała w kilku klubach męskiej i żeńskiej siatkówki, a także w młodzieżowej reprezentacji Polski. W 2021 roku miałem przyjemność uczyć Mateusza Parfieńczyka, który pracuje w polskim klubie, a teraz będzie statystykiem reprezentacji Norwegii. Oto rozmowa o początkach jego pasji i pracy.

 

Kamil: Mateuszu, skąd wzięło się Twoje zainteresowanie siatkówką?

Mateusz: Moje zainteresowanie sięga pamiętnych Mistrzostw Świata w 2006 roku. Mając 11 lat, obejrzałem pierwszy mecz siatkówki. Potem była taka tradycja w moim domu, gdzie z moim tatą oglądaliśmy wszystkie ligowe mecze, które były dostępne. Kiedyś nie było ich za dużo w telewizji. I tak naprawdę z wiekiem coraz bardziej się interesowałem tym sportem. Potem coraz bardziej od strony technicznej. No i od paru lat te cyferki się gdzieś też przewijały. Pojawiało się zainteresowanie dlaczego tak to wszystko wygląda. 

 

Kamil: Prowadzę szkolenia dla statystyków i osób, które chcą nimi zostać. Ty z niego skorzystałeś. Jak to się stało? 

Mateusz: Bardzo przypadkowo. Mignęła mnie jakaś reklama, zobaczyłem stronę i opis, jak to wygląda. Tak naprawdę, decyzja o napisaniu maila wyszła bardzo spontanicznie. Zaskoczyłem się z szybkością odpowiedzi z Twojej strony, bo następnego dnia rano już miałem odpowiedź. Umówiliśmy się na rozmowę telefoniczną i uzgodniliśmy wszystkie szczegóły. Po konsultacjach z żoną uznałem, że warto w to pójść i zaryzykować.

 

Kamil: Czy pamiętasz jakie były Twoje wrażenia w trakcie szkolenia? 

Mateusz: Nie będę oszukiwał, że na początku na pewno nie było łatwo. Przeraziła mnie baza wiedzy, jaka jest do do przyswojenia. Było tego bardzo dużo, ale na szczęście jestem osobą, która się nie boi wyzwań i pomału chłonąłem wiedzę z twoją pomocą. Pierwszy mecz jaki pisałem zajął mi to 5 godzin. To były tylko 3 sety. Na początku łatwo Mozą się zrazić, ale tak jest z każdym bardziej wymagającym tematem. Praktyka sprawia, że to wszystko idzie dużo, dużo łatwiej i przyjemniej.

 

Kamil: W tym szkoleniu, pierwszy dzień to nauka kodów i kodowania, ale też synchronizacji i obsługi programu. To jest najtrudniejszy dzień, a później już jest z każdym kolejnym dniem znacznie łatwiej.

Mateusz: Tak. No nie ukrywam, że to pierwsze wrażenie z programem w ogóle. To jest lekkie zderzenie ze ścianą bo trzeba szybko działać, szybko oceniać i trzeba starać się jeszcze szybko zapamiętać wszystkie kody. Praktyka, powtarzalność i Twoja uwaga są bardzo ważne. 

 

Kamil: Szkolenie jest w taki sposób skonstruowane, że pierwsze spotkanie to rzeczy czysto techniczne, obsługa programu, kody do zapamiętania, początek kodowania, synchronizacje i poprawianie tego wszystkiego. Na końcu szkolenia to część analityczna, gdzie analizujemy przeciwnika na bazie tych meczów, które przez wcześniejszy miesiąc stworzyłeś. ,Co dla Ciebie było, albo wciąż jest ciekawsze? Kodowanie czy analizowanie? 

Mateusz: Było i nadal jest ciekawsze analizowanie, bo jest to temat rzeka. Cały czas się tego uczę. Jest mnóstwo czynników, na które możesz rozłożyć siatkówkę i przed szkoleniem nie byłem świadomy ile czynników o tym wszystkim decyduje. I wydaje mi się, że kodowanie szło mi trochę bardziej opornie niż póżniejsza analiza. Wszystkie te kody i przede wszystkim szybkość pisania nie było proste. Zdecydowanie analiza wychodzi mi łatwiej. Bardzo cenię sobie pracę z pierwszym trenerem, już w zawodowej karierze, który też sporo mnie nauczył i potwierdził mi ze szkolenia z Tobą.

 

Kamil: Nawiązałeś do swojej kariery, która rozwinęła się w ciekawy sposób i to praktycznie od razu po naszym szkoleniu. 

Mateusz: Tak! Masz rację. Szkolenie zakończyło się w czerwcu. Pamiętam, że przed sezonem, który się zbliżał we wrześniu dostałem telefon od ciebie, że jest możliwość stażu w plusligowym klubie, w Projekcie Warszawa. Nie ukrywam, że na początku trochę się bałem, bo jeszcze nie czułem się na tyle mocny, żeby pisać mecze na żywo w takim klubie. Jednak taka okazja nie zdarza się codziennie, więc więc postanowiłem skorzystać i też bardzo się cieszę. Pewnie to wszystko by się tak nie potoczyło i nie byłbym tu gdzie jestem. Dużo mi ten staż dał, a po nim dostałem już propozycję pracy. Klub w którym pracuję jest w Tauron pierwszej lidze i jestem tu do dziś.

 

Kamil: Która umiejętność ze szkolenia była dla Ciebie najistotniejsze? 

Mateusz: To trudne pytanie. Chyba sam system kodowania, bo pracując w zawodzie zauważyłem, że system kodowania u każdego się trochę różni. Wydaje mi się, że ten, mój, którego się nauczyłem na szkoleniu i z którego głównie korzystam do dzisiaj jest najbardziej optymalny, który mi bardzo pomaga w pracy. Tak naprawdę to chyba głównie to. Ale zakres wiedzy, jaką można nabyć na szkoleniu jest ogromny, więc trudno wszystko tu wymienić. 

 

Kamil: A teraz w takim razie jakie cechy charakteru są najważniejsze, żeby być statystykiem? 

Mateusz: Myślę, że spokój i oponowanie. Jest w tej pracy dużo stresowych sytuacji. Warto zawsze zachowywać spokój i trzeba być bardzo cierpliwą i sumienną osobą, bo

poza pracą na hali i na meczach mamy ogrom pracy w domu przed komputerem. Organizacja czasu pracy jest bardzo ważna. Czasami doba jest zbyt krótka, jeśli chodzi o zakres naszych obowiązków. 

 

Kamil: A jakie są Twoje cele i ambicje zawodowe? Jaka jest idealna ścieżka kariery? 

Mateusz: Dalszy rozwój. Od dwóch lat już tak zawodowo pracuję. To się zawodowo udaje, bo cały czas gramy o najwyższe cele. Marzy mi się praca w PlusLidze. Mam nadzieję, że z moim obecnym klubem zrealizujemy to marzenie, a jeśli nie, to może kiedyś pojawi się taka oferta pracy. Chciałbym też pracować w kadrze, ale to już się udało, bo od tego lata będę pracował z reprezentacją Norwegii. 

 

Kamil: Skoro nawiązałeś do reprezentacji, to przede wszystkim szczerze gratuluję, bo to ogromny sukces! Powiedz proszę jak to się stało, że zostałeś statystykiem reprezentacji Norwegii? 

Mateusz: Dziękuję! To wszystko u mnie dzieje się dość przypadkowo. Jeden ze statystyków pracujących w tej samej lidze, odezwał się do mnie, że jest taka możliwość i  czy byłbym zainteresowany. Wyraziłem wstępne zainteresowanie i póżniej już tak rozmawiałem z trenerem reprezentacji Norwegii, którym jest Łukasz Marciniak. On się do mnie odezwał, spotkaliśmy się kilka razy na Zoomie. Porozmawialiśmy o tym jaką mamy wizję, jakbyśmy chcieli współpracować i obie strony były tym zainteresowane. Dlatego w wakacje spotkamy się już na stopie zawodowej.

 

Kamil: Jakie rady miałbyś dla osób, które tak jak Ty kiedyś, chciałyby profesjonalnie zająć się siatkówką? 

Mateusz: Od siebie mogę zdecydowanie polecić właśnie kontakt z Tobą i kurs, bo znam też sporo osób, które są samoukami, ale wiem z doświadczenia i z rozmów z nimi, że ten proces trwa dużo dłużej. Jest też dużo, dużo ciężej zrozumieć funkcjonowanie całego systemu. Inaczej człowiek uczy się samemu, a inaczej jak ktoś doświadczony ci pomaga. Więc jakby to jest taka moja główna rada dla tych osób, które chcą zacząć.

 

Kamil: Wcześniej wspomniałeś o przypadku. Ktoś przez przypadek o coś zapytał i nagle dostajesz propozycję pracy. Moja kariera do pewnego momentu wyglądała dokładnie tak samo. Zbiór przypadku, które prowadziły do dobrego efektu. 

Mateusz: Zgadza się. To jest na tyle hermetyczne grono ludzi, że te kontakty są bardzo ważne. Na rynku nie ma wielu statystyków. Nie ma te ż wielu trenerów i ich asystentów. Po pewnym czasie każdy zna każdego. Ta baza kontaktów bardzo pomaga. Ja te kontakty łatwo nawiązuję, bo to jest bardzo, bardzo przyjemne środowisko.

 

Kamil: Tak. Chyba najtrudniej jest się „wbić” w to środowisko, a jak już się w nim znajdziesz to można się swobodnie poruszać. 

Mateusz: To prawda. No zaczepić się jest najtrudniej. Tak jak mówisz, jak już się pojawisz w tych kręgach, nawet przez staż to już jest dużo łatwie. Ludzie doceniają zaangażowanie w pracę i zawsze ktoś o tobie pamięta.

 

Kamil: Co my, jako profesjonalisty moglibyśmy zrobić, aby pomóc innym chętnym osobom dołączyć do tego grona? Masz jakieś wskazówki? 

Mateusz: Wsparcie jest bardzo ważne, szczególnie na początku tej drogi. Ja wychodzę z założenia, że jeśli ktoś się do mnie odezwie, że chce pracować w zawodzie, to zawsze staram się mu jakoś pomóc, odpowiadać na pytania. Opowiadam też jak to u mnie wyglądało i jaką drogę na początku przeszedłem. Nawet takie słowa otuchy wiele pomagają. 

 

Kamil: Tak. Ja pamiętam swój pierwszy mecz. Polska-Finlandia. Zresztą tak się złożyło, że grały dwa zespoły w reprezentacjach których później pracowałem. Ten pierwszy mecz zajął mi siedem godzin i to były cztery sety. Zawsze powtarzam, że każdy tak zaczyna i każdy musi przez to przejść. No chyba, że się podda wcześniej. 

Mateusz: Tak jak mówiłem, cierpliwość na początku jest szczególnie ważna. I to żeby się nie zrażać i nie poddawać. 

 

Kamil: Ostatnie pytanie. Gdy oglądasz mecze w telewizji lub z trybun, z dzisiejszą wiedzą jest Ci łatwiej czy trudniej?

Mateusz: Dużo więcej myślę podczas oglądania meczów. Analizuję czasy i myślę co może się wydarzyć w następnej akcji. Trochę to utrudnia amatorskie oglądanie siatkówki, bo cały czas skupiam się na analizowaniu. Uciekają emocje, bo te mecze mnie nie dotyczą bezpośrednio. Inaczej jest gdy pracuję na meczu. Wtedy jest bardzo ważne, żeby właśnie tak to analizować. Przy zwykłym kibicowaniu jest to irytujące. Szczególnie gdy oglądam z kimś mecz i słyszę, że za dużo mówię i że za dużo wiem. Szerzej patrzymy na to, co się dzieje na boisku niż taki zwykły kibic.

 

Chciałbyś poznać tajniki tego zawodu i rozwinąć swoją karierę w świecie siatkówki? Nie czekaj dłużej! Skontaktuj się ze mną już teraz i zostań profesjonalistą w siatkówce. Wypełnij poniższy formularz, a ja odpowiem na wszystkie Twoje pytania i wspólnie przygotujemy Cię do sukcesu w tej pasjonującej dziedzinie!


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *