Dzisiaj będzie krótko na temat wczorajszego meczu, który rozegraliśmy przeciwko liderom Plusligi – drużynie Asseco Resovia Rzeszów. Zastanawiałem się czy zamiast opisywać mecz, nie poświęcić tego wpisu na analizę sędziów, ale zrezygnowałem. Szkoda czasu. O nich tylko jeden akapit. Zapraszam!
Do Rzeszowa zawitaliśmy w bardzo okrojonym składzie.
Po wygranym meczu ze Skrą wypadło nam dwóch specjalistów od przyjęcia: Paweł Zatorski oraz Michał Ruciak. Moim zdaniem był to klucz do zwycięstwa Asseco Resovia Rzeszów. Mieli za zadanie dobrze zagrywać i tym utorować sobie drogę do zdobycia 3 punktów.
W tym meczu naszą najgroźniejszą bronią była zagrywka. Cały czas odrzucaliśmy przeciwników od siatki, niestety nasze przyjęcie oraz atak pozostawiały dużo do życzenia. Po drugiej stronie siatki zagrywający robili bardzo dobrą pracę, czym pomogli blokującym zdobyć w tym elemencie aż 11 punktów.
W pierwszym secie zagraliśmy bardzo nerwowo, co sprawiło, że odnieśliśmy bardzo niekorzystny wynik – 13-25. Drugi set był jednak już bardziej wyrównany. Byliśmy bardziej zorganizowani przede wszystkim w przyjęciu. Nie przyjmowaliśmy piłek perfekcyjnie, ale na tyle blisko siatki, że mogliśmy szybko rozgrywać na skrzydła i zdobywać punkty. Tego seta powinniśmy wygrać, bo przypomnę że cały czas prowadziliśmy i to nawet 21-16. Niestety nie udało się. Popełniliśmy kilka prostych błędów, a naszym rywalom na dodatek pomógł „bohater” tego meczu 🙂 W ostatnim secie nie mogliśmy się podnieść i przegraliśmy go w 24minuty. Moim zdaniem było to konsekwencją uświadomienia sobie, że nie dość, iż musimy walczyć przeciwko liderom Plusligi, to jeszcze z „bohaterem” spotkania. W tym secie byliśmy bardzo sfrustrowani postawą „bohatera” i za bardzo daliśmy się ponieść emocjom.
Nie wiem czy z takimi osłabieniami byliśmy w stanie wygrać ten mecz, ale zdobyć punkty na pewno. Dlaczego tak sądzę? Rzeszowianie wcale nie grali tak dobrze, jak na to wskazuje wynik. Gdybyśmy zagrali trochę lepiej, to kto wie…
Teraz SĘDZIOWIE.
Stanę tutaj w obronie drugiego sędziego tego spotkania. Prawda jest taka, że nie może on sam podejmować decyzji, kończyć akcji, a jedynie sugeruje pierwszemu sędziemu błędy na boisku, a ten albo chce współpracować, albo nie. Niestety w tym meczu Pan Bohater (PB – rozszerzenie chyba znane?) się nie popisał. Ciekawi mnie jaką ocenę wystawił mu Komisarz spotkania. Moim zdaniem sami Rzeszowianie woleliby wygrać ten mecz bez pomocy obcych ludzi ale cóż… W nocy dostałem wiadomość od fana naszych przeciwników, że również z perspektywy rzeszowskiego Klubu Kibica „bohater” nie podołał. Nie zmienia to faktu, że Resovia wygrała zasłużenie i należą się im brawa oraz gratulacje za wygraną!
Poniżej zapraszam do zapoznania się z raportem meczowym oraz skrótem wideo 🙂
Miłego dnia,
Kamil
PS. Na koniec jeszcze jedno zdjęcie autorstwa Adriana Sawko:



Dodaj komentarz