To był bardzo ciekawy weekend w naszej rodzimej siatkówce. W sobotę Resovia dość gładko wygrała z Projektem Warszawa, który moim zdaniem był już wyraźnie zmęczony intensywnym okresem ostatnich dwóch tygodni, a Lublin miał spore problemy w półfinale z Olsztynem.
Jeśli w ogóle mecz finałowy może być „łatwy”, to właśnie taki oglądaliśmy w minioną niedzielę. To spotkanie było zaskakująco proste od strony statystycznej, dlatego postanowiłem pokazać, jak to starcie wyglądało w liczbach.
Procent wygranych akcji w fazie przyjęcia
Na początku spójrzmy na ogólne informacje. Odsetek wygranych akcji w fazie side-out jest znacznie na korzyść Lublina. Tym razem do odsetka wygranych akcji w fazie przyjęcia wliczam także błędy zagrywki przeciwnika, ponieważ z perspektywy side-outu są one równoważne z wygraniem akcji po przyjęciu. W żadnym secie Rzeszowianie nie zbliżyli się do poziomu Lublinian. W pierwszym secie to była przepaść z różnicą ponad 30 punktów procentowych, a w ostatnim secie już „tylko” 15 pp. Zwróćmy uwagę, że średnio w całym meczu Lublin miał 76% wygranych akcji w fazie przyjęcia, a Rzeszów niecałe 63%. Widać tutaj jeszcze jedną rzecz – Rzeszów w każdym secie wykazywał progres i starał się gonić zdobywców Pucharu Polski.
Procent wygranych akcji w fazie własnej zagrywki
Niejako dopełnieniem poprzedniej sytuacji jest odsetek wygranych akcji przy własnej zagrywce. Średni odsetek Lublina – 44% – jest niespodziewanie wysoki i bardzo rzadko spotykany na tym poziomie rozgrywek. W praktyce oznacza to, że niemal co druga akcja przy własnej zagrywce kończyła się punktem. Z kolei średnie 25% Rzeszowa jest wartością nieco niższą niż oczekiwana.
Efektywność ataku
Efektywność ataku obu zespołów rosła z seta na set, osiągając najwyższą wartość w trzeciej partii spotkania. Zespoły wyraźnie poprawiały jakość swojej ofensywy, przekraczając własną średnią meczową. Pierwszy set w wykonaniu Resovii był dramatyczny. Zanotowali MINUS 22% efektywności ataku. Oznacza to, że więcej punktów oddali niż zdobyli. Średnia efektywność ataku Lublina na poziomie 38% to wartość, jaką zwykle notują najlepsi skrzydłowi ligowi, a utrzymanie jej w dłuższym okresie przez cały zespół byłoby poziomem wręcz kosmicznym.
Zagrywka
Zagrywka – w mojej ocenie – była tym elementem, który zrobił największą różnicę. Lublinianie byli kilkukrotnie lepsi. Zdobyli 8 punktów bezpośrednio z zagrywki, podczas gdy Rzeszów tylko 3. Mieli także 5 zagrywek, po których Rzeszów oddał im piłkę za darmo. Co ciekawe, z tych 5 akcji wygrali tylko trzy, podczas gdy średnia w takich sytuacjach wynosi 80-90% wygranych akcji, więc tutaj mogliby być trochę lepsi. Jedna przegrana akcja nastąpiła, gdy Young zaatakował pipe’a w aut, a druga to dogranie Leona na drugą stronę siatki. Rzeszów popełnił także o dwa błędy więcej niż ich rywale.
- S# i S/ → asy serwisowe i zagrywki przyjęte na drugą stronę, czyli realne punkty zdobyte zagrywką
- S+ → zagrywka odrzucająca od siatki – presja, która psuje organizację gry rywala
- S- / S! → zagrywki przyjęte od siatki do około 4 metrów od niej – zagrywki oddające inicjatywę lub neutralne
- S= → błędy zagrywki, czyli koszt ryzyka
Blok
Przechodząc do bloku mamy ciekawe sytuacje, bo w pierwszym secie Lublin zdobył aż 5 punktów blokiem, a Rzeszów tylko 1. W drugim było po równo (2), ale w trzecim secie to Rzeszów miał o jeden punkt więcej w tym elemencie. 
Ciekawie ta sytuacja prezentuje się także w wyblokach – czyli po bloku, po którym strona blokująca była w stanie wyprowadzić kontratak. W pierwszym i trzecim secie było po równo, ale w drugim secie to Resovia była lepsza, bo miała 4 wybloki, a Lublin tylko 2. Warto jednak zauważyć, że przewaga Resovii w wyblokach nie przełożyła się na realną przewagę punktową w kontrataku.

Średnio na set
Gdy zestawimy oba zespoły w obronie, to okazuje się, że oba średnio miały 4 obrony na set, które umożliwiały dalszy kontratak. W bloku już jest delikatnie na korzyść Lublina, bo średnio mieli o 0,4 punktu więcej bloku na set oraz wybloków, po których mogli kontratakować. Atak to kolejny element, w którym mieli więcej o 1,6 pp atakiem niż Resovia.
Błędy własne
Błędy to spora część siatkówki. Tutaj także wszystko na korzyść Lublina, bo to oni popełnili o 6 błędów mniej. W każdym secie popełniali ich mniej, ale w trzecim secie aż o 4. Wcześniej zwróciłem uwagę, że w trzecim secie Resovia najlepiej spisywała się w ataku. To właśnie różnica w błędach sprawiła, że w trzecim secie Lublin wygrał 25:20.
Do błędów własnych zaliczam błędy zagrywki, ataku, dogrania, wystawy, a także dotknięcia siatki.
Struktura punktów Lublina
Teraz spójrzmy jak prezentuje się struktura punktów Lublinian. Oni zdobyli 45% swoich punktów własnym atakiem, a druga wartość 31% to błędy Resovii. W dalszej części to 13% skuteczne bloki i 11% asy serwisowe.

Struktura punktów Rzeszowa
W przypadku Rzeszowian, aż 53% wszystkich ich punktów stanowią te zdobyte atakiem. Jest to więcej niż zwykle w przypadku wygranych zespołów. Druga wartość, to 31% po błędach Lublinian. Błędy przeciwnika dla obu zespołów stanowiły dokładnie taki sam odsetek punktów. 11% swoich punktów Rzeszów zdobył blokiem skutecznym, a tylko 5% po asach serwisowych.
Patrząc na strukturę punktów obu zespołów, widać wyraźnie, że Lublin wygrywał mecz systemowo – punktując w każdej fazie gry – podczas gdy Resovia była w większym stopniu uzależniona od ataku.




Dodaj komentarz