Hej!
Często pytacie jak wygląda praca statystyków klubowych. Postanowiłem przybliżyć Wam plan całej drużyny oraz opisać jak w tych dniach wyglądał mój dzień pracy. Oczywiście wszystko na przykładzie drużyny, którą w zeszłym sezonie mogłem z dumą reprezentować – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle! Zapraszam do lektury!
Na pierwszy ogień plan, który dostaliśmy od naszego kierownika – Tomka Drzyzgi, tuż po powrocie z kadr narodowych. Na chwilę przed rozpoczęciem sezonu:

Jak zapewne pamiętacie zeszłoroczne Mistrzostwa Europy zakończyły się 18 października finałowym starciem. Wygrała reprezentacja Francji. Swoją przygodę w tym turnieju reprezentacja Polski zakończyła meczem z wicemistrzami, który odbył się 14 października. Spójrzmy teraz na plan. Patrząc na „naszych” Francuzów (Ben Toniutti i Kevin Tillie), po mistrzostwach mogli wrócić do swoich rodzin 19 października, a już 4 dni później, tak jak Sam Deroo i polscy reprezentanci, zaczynali treningi z kędzierzyńską drużyną. Możliwe, że pamiętacie ten dzień, bo wtedy odbyła się nasza oficjalna prezentacja. Właśnie tego poranka po raz pierwszy spotkaliśmy się wszyscy razem! Cała drużyna przyszłych mistrzów Polski! Zauważcie, że od tego czasu mieliśmy tylko 10 dni na poznanie się, zgranie i bycie w jak najlepszej formie, bo już 2 listopada graliśmy z Cerradem Czarnymi Radom.
Celem tego wpisu jest przedstawienie Wam jak wyglądał mój tryb pracy. Wiele tygodni różni się od siebie małymi detalami, które wpływają na zmiany, dlatego wybrałem poniższy (luty/marzec) dlatego, że jest najbardziej uniwersalny. Dzięki temu mogę przedstawić Wam dwa schematy pracy w zależności do ilości meczów w tygodniu.

Grając dwa mecze w tygodniu
Spoglądając na drugi tydzień powyższego planu (22-28 luty), zobaczycie w nim dwa bardzo ważne mecze. W środę graliśmy u siebie z Rzeszowem. W niedzielę natomiast z Gdańskiem, na terenie rywala. Zawsze jest tak, że statystycy dużo wcześniej przygotowują się do kolejnych meczów. Kolekcjonują wideo i poprawiają statystyki, bo na ostatnią chwilę brakuje czasu. Systematyczność w naszej pracy to jedna z najważniejszych cech.
Cofnę się na moment do niedzieli. Teoretycznie była dla wszystkich dniem wolnym. Jednak jak później zobaczycie nie zawsze oznacza to, że jest to wolne dla wszystkich. Tego dnia zająłem się sobotnimi spotkaniami Rzeszowa i Gdańska. Ściągnąłem wideo, obejrzałem oba mecze, oceniając każde zagranie i zmieniając statystyki otrzymane od innych drużyn. Średnio poprawienie jednego meczu zajmuje mniej więcej tyle, ile on trwał w rzeczywistości, uwzględniając obowiązkowe przerwy w pracy pozwalające utrzymać koncentrację na wysokim poziomie. Zrobienie dwóch takich meczów zajęło 5-6 godzin. Następnym krokiem było stworzenie analiz, wykresów i grafik dotyczących Rzeszowa. Polega to na wygenerowaniu analiz dystrybucji obu rozgrywających, kierunków zagrywek zawodników z podziałem na typy (float oraz wyskok), a także kierunków ataków, dzieląc je na strefy skąd był atak oraz czy była to piłka szybka, czy wysoka. Analiza przeciwnika to wnioski z około ośmiu ostatnich meczów. Wszystkie musiały być przeze mnie sprawdzone, tak aby ocena każdego elementu była zgodna z naszym systemem, który ustaliliśmy na początku sezonu. Przygotowanie analiz zajmuje od 60 do 90 minut.
Poniedziałek
Podczas, gdy zawodnicy trenowali w siłowni, sztab układający taktykę (Fefe, Oskar, Michał i ja) zebraliśmy się o 9.00 i oglądaliśmy ataki Resoviaków. Zazwyczaj podczas takich wideo oglądamy setki, a może nawet tysiące ataków, rysujemy diagramy używając programów komputerowych, które następnie dostaną nasi siatkarze oraz wybieramy najlepsze przykłady ataków, na podstawie których można przekazać jak najwięcej informacji. Takie spotkanie zazwyczaj kończyło się około godziny 13.00. Dla mnie oznaczało to przerwę obiadową. Trwała ona do 90 minut, po której zacząłem sprawdzać kolejny mecz Gdańska, aby był gotowy do momentu rozpoczęcia kolejnego zadania. Popołudniowy trening (godzina 16.30) oznaczał, że muszę w jego trakcie wykonać dwa zadania: zrobić kolejny mecz Gdańska oraz pomóc na treningu (najczęściej mierząc prędkość zagrywek). Dzień pracy kończył się około godziny 19.30 i na liczniku zrobionych meczów Gdańska widniała „4” (ponieważ w poprzednim tygodniu zrobiłem pierwszy mecz). Brakowało więc jeszcze czterech meczów abyśmy mogli zacząć do niego przygotowania.
Wtorek
Podczas gdy zawodnicy mieli wolny poranek, sztab układający taktykę spotkał się o 9.00, aby dokończyć przygotowania meczu z Rzeszowem. Do godziny 13.00 mieliśmy gotową całą taktykę. Mam tu na myśli zarówno kartkę z kierunkami zagrywek naszych przeciwników wraz z wybranymi przykładami wideo oraz przeanalizowaliśmy grę rozgrywających. Analiza rozgrywających odbywa się na podstawie burzy mózgów (bo każdy z nas podczas oglądania meczów ma swoje wnioski), analizie kartek z dystrybucją (którą przygotowałem w niedzielę) oraz wspólnego oglądania wybranych sytuacji. W ten sposób jesteśmy w stanie wybrać najważniejsze i zarazem najłatwiejsze do zrealizowania przez zawodników koncepcje do naszej taktyki. Tworzymy do tego specjalną kartkę i wybieramy akcje wideo na spotkanie z zawodnikami. Po tymże spotkaniu zbierałem w całość wszystko, co przygotowaliśmy dla zawodników: kierunki zagrywek, ataków i zagrania rozgrywającego, drukowałem kartki i przygotowywałem wideo.
Po przerwie obiadowej spotkaliśmy się o godzinie 16.00 na odprawie wideo dla zawodników, podczas której dostali wydrukowane kilka godzin wcześniej kartki, a trenerzy prezentowali nasza taktykę. Zazwyczaj taka odprawa trwała do 45 minut, podczas której mogliśmy omówić nasze założenia dotyczące rozgrywającego, ataki podstawowych zawodników na boisku oraz zobaczyć przykłady na wideo.
Po odprawie przychodził czas na trening, który dla mnie był analogiczny jak dnia poprzedniego – zrobienie jednego meczu Gdańska oraz praca na treningu. Dzień pracy zakończył się tak jak zawsze, około 19.30. Na liczniku zrobionych- „5” meczów Gdańska. Jeszcze trzy.
Środa
Dzień meczowy! Nasze święto. Rano zrobiłem szósty mecz Lotosu, a o 10.15 druga odprawa, na której skończyliśmy temat ataków oraz zagrywek Rzeszowa. Tym samym przygotowania taktyczne do meczu z Resovią można uznać za zakończone. O 11.00 godzinny rozruch, po którym spotkaliśmy się na wspólnym obiedzie. Ten moment w dniu meczu, to swego rodzaju tradycja i najmilszy punkt programu całego tygodnia. Popołudnie było ostatnim momentem na zrobienie dwóch meczów Gdańszczan, tak abym mógł zdążyć na kolejne przygotowania. Tak właśnie się stało. Miałem zrobione siedem meczów kolejnego przeciwnika. O 19.40 spotkanie w szatni, z krótką przemową trenera. Po nim dla zawodników rozgrzewka, a dla mnie przygotowywanie sprzętów, tak aby wszystko działało. 20.30 – mecz! 3:1!
Koniec meczu dla statystyków, nawet wygranego, wcale nie oznacza zamknięcia rozdziału. Ten pod nazwą „Rzeszów” ciągnął się dalej. Tego samego wieczora, po powrocie do domu musiałem jeszcze sprawdzić, czy statystyki napisane na meczu są poprawne, wysłać mecz wraz ze statystykami na odpowiedni serwer, tak aby pozostali statystycy z Plusligi mogli go ściągnąć i od następnego poranka zacząć swoje przygotowania. W tym momencie temat Rzeszowa można uznać za zamknięty.
Czwartek
Po porannym odpoczynku ściągam mecz Bydgoszcz-Gdańsk, który odbył się kilkanaście godzin wcześniej. Dzięki statystykowi, który był gospodarzem jest on już dostępny. Prawie trzy godziny poprawiania i jest! Skończony ósmy mecz Lotosu. Od tego momentu cykl przygotowań zaczyna się od nowa. Stworzenie analiz dla trenerów i wieczorem ruszamy z kolejnym wideo, gdzie obejrzymy ataki zawodników. Ten dzień dla nas jest kolejnym pracującym, a zawodnicy mają zasłużone wolne po wczorajszej wygranej za trzy punkty.
Zapewne już się domyślacie jak wyglądają kolejne dni do meczu.
Piątek
Rano, podczas gdy chłopaki trenują w siłowni, analizujemy rozgrywających oraz kończymy przygotowywanie taktyki. Wieczorem trening, a tego dnia jestem w stanie zrobić mecz kolejnego przeciwnika…Bełchatowa. Dzień wcześniej zacząłem już ten rozdział, więc licznik wskazuje „2”!
Sobota
Jest to dzień, w którym spotykamy się o 9.00 i trenujemy z piłkami, a ja robię kolejny mecz oraz drukuję kartki z taktyką dla zawodników. Po treningu odprawa wideo, gdzie zgodnie z cyklem przygotowań omawiamy zachowania rozgrywającego i ataki przeciwników. Następnie wielogodzinna podróż nad morze. Jest to dobry moment, na skończenie rozpoczętego rano meczu oraz żeby zrobić kolejny. Dzięki temu już połowa pracy na Bełchatów za mną. Wieczorem kolacja i na tym kończy się kolejny dzień pracy.
Niedziela
Dzień meczowy. Rano wideo, godzinny rozruch dla zawodników i o 14.45 mecz. Po meczu już tylko powrót do domu, a w drodze poprawienie statystyk i kolejny rozdział zamknięty.
Uff… wyszło tego bardzo dużo i mam nadzieję, że dotrwaliście do tego punktu. Mam nadzieję, że chociaż odrobinę zaspokoiłem Waszą ciekawość co do tego, jak wygląda praca statystyków. Jednakże to jeszcze nie koniec! Niebawem omówię drugi schemat pracy, czyli jak wyglądał nasz plan, gdy graliśmy jeden mecz w tygodniu 🙂 Tymczasem… dziękuję za uwagę!
Kamil 🙂

Dodaj komentarz