Uwierzycie, że już mamy koniec listopada? Ale ten czas leci… W październiku zastępowałem Marcina Mierzejewskiego w Indykpolu AZS Olsztyn, ale ten okres bardzo szybko przeminął. Nawet pomimo, że nie zagraliśmy planowanych siedmiu meczów, a jedynie trzy. Po tym jak to się skończyło, dostałem mnóstwo pytań o to, co teraz robię. Otóż od kilku miesięcy nieoficjalnie, a od połowy października oficjalnie współpracuję z VolleyStation. Dla osób, które nieco bardziej wnikają w ten temat, to może być spore zaskoczenie. Postanowiłem więc opisać jak to się wydarzyło, jakie są moje przemyślenia oraz pokrótce jak moim zdaniem będzie wyglądała przyszłość statystyki na świecie.

Ponad rok temu

Nie wiem czy ktokolwiek jeszcze o tym pamięta, ale półtora roku temu byłem jedną z pierwszych osób, która głośno mówiła, że to jeszcze nie czas na wprowadzanie VolleyStation do PlusLigi. Czy się myliłem? Nie. Wtedy naprawdę nie był na to czas. Moim zdaniem lepiej byłoby, gdyby niższe ligi zaczęły to testować i rozwijać, a potem przenieść na realia PLS. Wówczas testowałem program i wspólnie z innymi statystykami znaleźliśmy sporo kwestii, które w naszej opinii skreślały program. Najpopularniejsze obiekcje, które mieliśmy to brak możliwości pracy w trybie offline, czy niemożliwość stworzenia arkuszy, na których bazują najlepsi.

Kontakt z VolleyStation

Kilka miesięcy temu zadzwonił do mnie Łukasz z VolleStation. Poza tym, że w miłej atmosferze porozmawialiśmy trochę o bieżących sprawach, zaproponował mi, abym przetestował ponownie VolleyStation. Coś na zasadzie: “Kamil, jak będziesz miał wolną chwilę, zajrzyj do VS i daj mi znać co teraz o nim myślisz”. Zgodziłem się, bo faktycznie przez ostatni rok nie dotykałem programu. Co się okazało? Ostatni rok był kluczowy dla tego programu. Zmieniło się właściwie wszystko. Począwszy od sposobu funkcjonowania programu, przez bardziej nowoczesny design oraz obsługę, a przede wszystkim dodana została możliwość tworzenia arkuszy. Oddzwoniłem do Łukasza i pogratulowałem mu, bo w mojej ocenie ekipa VolleyStation wykonała kawał dobrej roboty. Co więcej – nie wierzyłem, że w rok mogą tak szybko rozwinąć program! Mój rozmówca, jako, że jest osobą decyzyjną, zaproponował mi współpracę. I tak oto od słowa do słowa, dołączyłem do grona statystyków/analityków/trenerów współtworzących VolleyStation, bo przede mną byli tam już Piotr Olenderek oraz Iwo Wagner. Pierwszego zapewne znacie z naszej rodzimej ligi żeńskiej, a drugi zdobywał mistrzostwa Polski również z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle.

W ekipie VolleyStation jestem zatem współodpowiedzialny za rozwój pod kątem merytorycznym, ale także prezentuję możliwości programu na arenie europejskiej.

Co właściwie się zmieniło?

Co mnie skłoniło do takiej zmiany opinii? Wspomniałem o arkuszach, które moim zdaniem były punktem zwrotnym w mojej ocenie programu. Właśnie te arkusze pozwalają na dokonanie znacznie więcej analiz przy mniejszym wkładzie pracy niż we wszystkich dotychczas używanych przeze mnie programach. Ponadto we wcześniej używanych musiałem na każdego przeciwnika stworzyć kilka (jeśli nie kilkanaście) arkuszy, bo zmiany nie były takie łatwe. A tutaj? Wystarczy stworzyć jeden i jeśli zmieniamy analizowaną drużynę, to program sam zmienia liczby na prawidłowe, zachowując przy tym poprawność wszelkich funkcji i filtrów. Ponadto uważam, że program jest znacznie przyjemniejszy w odbiorze dla osób, które nie znają zasad kodowania meczów. Wszystko dzięki temu, że wybieramy filtry używając przycisków, nie musząc pamiętać kodów. To jest spore ułatwienie dla wielu trenerów. Zresztą ostatnie kilka analiz meczów (jak na przykład ta lub ta), które Wam przedstawiałem, były tworzone właśnie w VolleyStation.

Ile trwało przeniesienie na VolleyStation?

Gdy teraz prowadzę prezentacje z ludźmi największą obawą dla statystyków jest czas jaki potrzebują na przenosiny ze starego programu do VolleyStation. Oczywiście jest to wymagające w trakcie trwania sezonu, gdy gramy raz w tygodniu. Przyznam szczerze, że mi zajęło to około dwóch, może trzech tygodni. Piszę tu o dojściu do poziomu w VolleyStation, że czuję się w nim pewnie i mogę swobodnie wyszukiwać interesujące mnie analizy i odpowiadać na zadawane pytania.

Jednak nie ma co ukrywać, że najlepszą nauką jest używanie programu i pisanie meczów. Czyli jak zawsze praktyka. I właśnie taką praktyką był dla mnie wrześniowy wyjazd do Grudziądza na Mistrzostwa Polski Młodziczek. Tam w ciągu weekendu napisałem 18 meczów w rytmie turniejowym. To pozwoliło zrozumieć różnice w pisaniu i je zapamiętać. Wszytko po to, aby tak jak zawsze w mojej karierze – statystyki pisać automatycznie.

Co teraz sądzę o VolleyStation?

Po kilku miesiącach testowania, pracy i prezentowania VolleyStation sądzę, że w niedalekiej przyszłości to może być program numer jeden do analizy gry siatkarskiej. Nie tylko na starym kontynencie, ale na całym świecie! Dlaczego? Po turnieju w Grudziądzu miałem zapisaną całą kartkę z wyliczonymi funkcjonalnościami i detalami do poprawy. I ot tak, po zapewne wielogodzinnej pracy programistów wszystko zostało załatwione. VolleyStation pozwala również na dynamiczne zmiany wykonywanych przez nas (statystyków/analityków) analiz, czy również przyjemniejsze w odbiorze analizy graficzne. Takie jak mapy ciepła do dowolnego elementu gry, czy analizy efektywności w czasie. Wszystko to już teraz pozwala na używanie VolleyStation na najwyższym poziomie. Ponadto możemy stworzyć i “wyciągnąć” z kodów wiele takich rzeczy, których nie możemy zrobić w żadnym innym programie. A to jeszcze nie koniec.

Najważniejsze, że cała ekipa VolleyStation cały czas dąży do rozwoju. Nieustannie dyskutujemy o pomysłach, weryfikujemy ich zasadność i myślimy jak wiele osób z grona siatkówki na tym skorzysta. To jest naprawdę istotne w kontekście tego, że dotychczas używane programy przestały wdrażać nowe funkcjonalności.

Ta prostota i szereg nowych możliwości szczególnie mocno widzę podczas szkoleń jakie robię dla ludzi chcących zostać statystykami siatkarskimi. W innych programach znacznie trudniej było ludziom “załapać” podstawy kodowania i analizy siatkarskiej. Na VolleyStation wszystko jest przejrzyste i intuicyjne. Miałem napisać kilka akapitów o tym, co robię po zakończeniu współpracy z Olsztynem, a wyszło znacznie więcej i znacznie bardziej szczegółowo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Name *